Zawsze byłam osobą aktywną, na siłownię uczęszczam od lat, a od niedawna zaczęłam interesować kulturystyką. Z racji stylu życia dbam również o swoją dietę – staram się odżywiać zdrowo i cyklicznie badam krew. Niestety pół roku temu zaczęłam gorzej się czuć, objawiało się to przez zawroty głowy i problemy z koncentracją. Chodziłam od gabinetu do b gabinetu szukając przyczyny tego stanu, niestety nic z tego nie przyszło. Po wielu badaniach u kardiologa okazało się, że z sercem wszystko jest w porządku, ale prewencyjnie zaproponowane mi były tabletki na serce na obniżenie pulsu (wynosił on u mnie czasami nawet do 250 uderzeń na minutę!). Niestety musiałam odmówić, gdyż leki te obniżałyby mi moje i tak już niskie ciśnienie. Jednocześnie perspektywa brania tabletek na serce przeraziła mnie – przecież mam dopiero dwadzieścia sześć lat!

Postanowiłam małymi krokami zmieniać swój styl życia. Jednakże miesiące mijały, a ja i tak czułam się coraz gorzej. Zaczęła drętwieć mi głowa, budziłam się zmęczona… nic, co próbowałam robić, nie dawało zadowalających efektów. Pewnego dnia natrafiłam na historię pewnej znanej mi kulturystki, której komora hiperbaryczna uratowała życie. Była ona po nieudanej operacji, po której w ranę wdała się gangrena. Lekarze dawali jej osiem godzin życia, gdy trafiła do komory. Cudem dziewczynę uratowali, a mnie ta historia mocno zainspirowała. Pomyślałam, że też spróbuję!

Początkowo umówiłam się tylko na oglądanie komory. Miałam olbrzymie obawy z racji na moją klaustrofobię, jednak kiedy weszłam do gabinetu, pani Basia była dla mnie bardzo miła – odbyłyśmy bardzo długą rozmowę i postanowiłam, że dam radę zwalczyć swój strach. Tak bardzo bałam się wejść, że spływały mi łzy z oczu, ale podczas całego procesu pani ze mną rozmawiała, wspierała mnie i uspokajała. Moje obawy zaczęły znikać. Po jednej tlenoterapii moja saturacja urosła z 88% do 99%! Tak, do 99%! Po wyjściu z gabinetu miałam mnóstwo energii, a w głowie czułam wewnętrzny spokój. Kiedy wróciłam do domu, zasnęłam jak dziecko i spałam przez dwanaście godzin. Nigdy w życiu nie obudziłam się tak wypoczęta, jak tamtego dnia.

Po kilku zabiegach głowa przestała mi już drętwieć, a energii mam tyle, że mogłabym góry przenosić! Jestem bardzo wdzięczna, że tu trafiłam, ponieważ moje życie zaczyna wracać do normalności. Mam siłę, energię, lepszy nastrój, nie odczuwam już wiecznego lęku i te skupienie – nigdy nie miałam takiej koncentracji! Wiem, że jeszcze wiele pracy przede mną, ponieważ przez nieleczoną astmę i niedotlenienie zaczęły zachodzić zmiany neurologiczne, ale wiem, że nic lepszego nie mogło mnie spotkać niż tlenoterapia. Już widzę duże zmiany, a to dopiero kilka zabiegów. Nie mogę doczekać się następnych!